O zdawaniu JLPT, czyli od 4kyu do N1


JLPT, czyli Japanese Language Proficiency Test to oficjalny egzamin z języka japońskiego. Od 2010 ma 5 poziomów, gdzie poziom N5 jest najniższy, a N1 najwyższy. Organizowany jest 2 razy w roku, w pierwszą niedzielę lipca i pierwszą niedzielę grudnia. W Polsce organizowany jest przez PJATK, latem odbywa się w Gdańsku i w Warszawie, a zimą tylko w Warszawie. Wpisowe to 260 zł.

Moje doświadczenia z JLPT

Po raz pierwszy podeszłam do egzaminu w 2009 na poziom 4kyu, czyli odpowiednik dzisiejszego N5. W 2010 zdałam N4, w 2019 oblałam N2, w 2020 dostałam zwrot pieniędzy bo egzaminy były odwołane przez pandemię, w 2021 zdałam N2, w latach 2024-2025 3 razy oblałam N1 i w końcu w lipcu 2026 zdałam N1. Tak więc w moim przypadku od zdania poziomu najniższego, do zdania poziomu najwyższego minęło 16 i pół roku. Pragnę tu odnotować, że przez brak zajęć z japońskiego na wysokim poziomie na moim zadupiu do N2 przygotowywałam się sama i w międzyczasie zdałam maturę i wbiłam inżyniera na polibudzie. 😉

O rejestracji w praktyce

W Polsce ze względu na ograniczoną liczbę miejsc trzeba rejestrować się już w dniu startu zapisów. Nie wolno też zwlekać z opłatą – dopiero zaksięgowanie przelewu liczy się jako zapis.
Zdawanie JLPT za granicą jeżeli na co dzień mieszka się w Polsce jest nieco trudne ze względu na brak lokalnego adresu zamieszkania. Próbowałam się zarejestrować w Malezji, Tajlandii i Kambodży i niestety w każdym z tych krajów było to albo niemożliwe, albo koszmarnie niepraktyczne. Od niedawna nie można też zdawać JLPT w Japonii przebywając tam na wizie turystycznej.

Ilość materiału między poziomami nie rośnie liniowo.

Wielu osobom wydaje się, że między poziomem N5, a N4 jest taka sama różnica jak między N2 i N1. Nic bardziej mylnego – wzrost ilości materiału do wykucia jest bardziej wykładniczy niż liniowy. Weźmy na przykład kanji – na N5 potrzebujemy znać ok. 80 kanji, na N4 już 300, na N3 650, na N2 1000, a na N1 – 2136, czyli wszystkie z listy jōyō. Liczba znaków kanji praktycznie podwaja się co poziom.

Podkreślam:

Na N1 trzeba znać 2x tyle kanji co na N2.

Przebieg egzaminu i niedobór kibli

W 2025 bardzo zaostrzono reguły. Na terenie budynku w którym odbywa się egzamin nie mogą przebywać osoby postronne kiedy egzamin już trwa. Jest też absolutny zakaz używania telefonów i innych urządzeń umożliwiających komunikację. Dotknięcie telefonu podczas przerwy między częściami egzaminu skutkuje wyrzuceniem.

N5, N4 i N1 odbywają się w budynku liceum, przy czym N1 na auli. Niesamowicie denerwuje mnie to, że od auli do najbliższego otwartego kibla trzeba przejść praktycznie przez cały budynek. Toalet jest za mało i tuż przed egzaminem oraz podczas przerwy między częściami tworzy się tam gigantyczna kolejka. Mało tego, w lipcu 2026 1/3 kabin w damskiej toalecie była nieczynna. Pod tym względem PJATK organizacyjnie leży. Nie wiem, może w Gdańsku jest lepiej pod tym względem.

Panie, jak zdać?

Szybko. Największą przeszkodą w osiągnięciu sensownego wyniku jest brak czasu. Liczba pytań właściwie uniemożliwia jakieś dłuższe dywagacje nad pojedynczym zadaniem.

Moja strategia przed egzaminem

Przed egzaminem trzeba jak najwięcej słówek i znaków kanji wykuć na blachę. Na egzaminie nie będzie czasu na przypominanie ich sobie za pomocą metod skojarzeniowych itd. Słówka i znaki to jest podstawa, bo jeżeli nie będzie się znało słówek, to nie rozkmini się zadań gramatycznych ani czytanek. Co najmniej 60% nauki powinno się skupiać na słówkach, słówkach w zdaniach, słówkach w najpopularniejszych złożeniach, słówkach podchwytliwych (jak np. 心中, albo 中傷).

15% czasu powinno być poświęcone na ćwiczenie nowych form gramatycznych, a 25% na czytanie. Trzeba nauczyć się czytać szybko, warto używać metody wskaźnikowej, czyli przesuwać ołówek pod tekstem który czytamy.

Słówek najlepiej uczyć się za pomocą fiszek, ja z powodzeniem używam aplikacji Anki i fiszek fizycznych. Osobiście odradzam używania gotowych talii, najlepiej tworzyć je samodzielnie. Na N5 i N4 to nie jest tak istotne, ale na N3+ warto jak najwięcej słówek zapamiętywać wraz z przykładowym zdaniem. Inaczej mózg nie będzie umiał zaszufladkować 50 różnych słów oznaczających smutek i melancholię i odmówi współpracy.

Do nauki czytania warto używać ćwiczeniówek stworzonych pod naukę do JLPT, które przy każdym zadaniu mają sugerowany czas na rozwiązanie zadania.

Strategia na dzień egzaminu

Na samym egzaminie dostaje się booklet z zadaniami i kartę odpowiedzi. Żeby oszczędzić czas na częściach z kanji i słówek nigdy nie zaznaczam odpowiedzi w booklecie. Robię to od razu na karcie odpowiedzi. Jeżeli pierwszy raz widzę dany znak lub słówko to zaznaczam losową odpowiedź. Do tych części już nie wracam.

W części gramatycznej jeżeli jestem pewna odpowiedzi, to również od razu zaznaczam je na karcie odpowiedzi. Jeżeli mam wątpliwości to w booklecie zaznaczam między czym się waham. Jeżeli starczy mi czasu to wrócę do rozkminiania, jeżeli nie, to pod koniec egzaminu zaznaczę losową z tych, które wydawały mi się poprawne.

W rozsypankach gramatycznych najpierw patrzę na dostępne słówka i patrzę które gramatycznie mogą stać obok siebie. Być może między jakieś 2 odpowiedzi jest rozbita jakaś forma gramatyczna. Być może w którymś „puzzlu” jest jakieś słowo, które może stać tylko na końcu zdania. Po zmniejszeniu liczby możliwych kombinacji zaczynam zastanawiać się nad znaczeniem.

Np. w tym przykładzie od razu widać, że na ostatnim miejscu może być tylko 2, lub 4. Patrząc na same odpowiedzi od razu rzuca się w oczy, że 1 musi stać przed 2. Mój inżynierski mózg już w tej chwili wie, że jest 50% szans na to, że 1 jest prawidłową odpowiedzią. Gdybym nie miała czasu, to strzeliłabym właśnie w 1. Jeżeli mam więcej czasu to po dłuższym przyjrzeniu się widzę, że 4 musi stać przed 1, więc jednak nie może być na końcu. Mamy więc ? -> 4 -> 1 -> 2. I żeby to zauważyć nawet nie musiałam czytać tego pytania, wystarczyło spojrzeć na odpowiedzi i ostatnie słówko w zdaniu.

Na przykładzie z N5:

Tutaj od razu rzuca mi się w oczy, że 3 musi być na końcu, a 1 na początku. Od razu widać też, że 1 i 2 nie mogą stać koło siebie. To daje kombinację 1 -> ? -> 2 -> 3, czyli poprawną odpowiedzią jest 2.

Osobiście nie cierpię tego ostatniego zadania z gramatyki, gdzie trzeba do długiego tekstu wybrać formy gramatyczne. Zostawiam je na koniec, najczęściej nie mam czasu go zrobić.

Czytanki zaczynam od przeczytania pytań w których też często podkreślam słowa kluczowe, albo nawet notuję sobie ich sedno po polsku drukowanymi literami. Potem czytam cały tekst i zaznaczam w nim kluczowe fragmenty. Jeżeli jakiś fragment daje mi odpowiedź na któreś z pytań, to od razu zaznaczam odpowiedź. Jeżeli jakiś fragment daje mi informacje co na pewno nie jest prawidłową odpowiedzią, to od razu ją skreślam. Na wyższych poziomach (N2-N1) raczej prawidłową odpowiedzią jest to, co nie zostało wykreślone. Rzadziej zdarza się, że jakiś fragment wprost odpowiada na pytanie.

Szczerze nienawidzę podchwytliwych czytanek w których są kocopoły kompletnie niezgodne z powszechną wiedzą o świecie. Przy odpowiedziach na pytania trzeba zapamiętać co głupiego na ten temat napisał autor i zdarza się, że prawidłowe odpowiedzi brzmią na logikę bardzo niepoprawnie. Przy ogromnym pośpiechu łatwo jest się pomylić.

W przypadku czytanek wstępnie wszystkie odpowiedzi zaznaczam w booklecie, żeby nie rozpraszać się „przełączaniem” między kartkami. Przenoszę je na kartę odpowiedzi jak potrzebuję chwili oddechu, lub gdy egzaminatorzy powiedzą, że zostało 5 minut.

Ostatnią częścią egzaminu JLPT jest słuchanie. Ja sama na N2 i N1 nigdy nie ćwiczyłam słuchania typowo pod egzamin. Zamiast tego konsumowałam dużo japońskich seriali na netflixie i programów na YT. Do N5 i N4 robiłam próbne testy i tam słuchanie wydawało mi się niesamowicie proste i powoooooooolne w porównaniu do tego co było w Minna no Nihongo.

I na koniec życzę powodzenia wszystkim zdającym. A dla tych co mają już jakieś podejścia za sobą mam tajną wiadomość: 天気がいいから、散歩しましょう 😉


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *